Orlen Oil Motor Lublin wygrał rozgrywane w Gdańsku Mistrzostwa Polski Par Klubowych. Dla żużlowców ze stolicy Lubelszczyzny to piąty triumf z rzędu w tych rozgrywkach. Na drugim miejscu uplasowali się zawodnicy Bayersystem GKM Grudziądz, a na ostatnim stopniu podium stanęli reprezentanci Betard Sparty Wrocław. Na tle ekstraligowych drużyn mieli okazję sprawdzić się także gospodarze zawodów – żużlowcy Zdunek Wybrzeże Gdańsk.

Mistrzostwa Polski par klubowych odbywają się co roku. Startuje w nich 8 drużyn – 4 najlepsze zespoły z poprzedniego sezonu PGE Ekstraligi, najwyżej sklasyfikowana drużyna w poprzednim MPPK, mistrz Metalkas 2. Ekstraligi, a także gospodarze zawodów. Są też konkretne wymagania, co do obsady składów. W zespołach musi znajdować się dwóch Polaków oraz jeden obcokrajowiec. Co ważne, muszą być to zawodnicy legitymujący się najwyższą średnią biegową w poprzednim sezonie.

Dzięki tak wymagającym przepisom na stadion przy ulicy Zawodników 1 przyjechali najlepsi żużlowcy świata. Tak mocnej obsady nie było już od dawna. Śmiało można powiedzieć, że ostatni raz „topka” światowego speedwaya przyjechała tutaj w 2020 roku, kiedy to na torze w Gdańsku rozgrywane były… również Mistrzostwa Polski par klubowych. Jeśli zaglądamy do historii, to warto także wspomnieć, że turniej tej rangi na gdańskim owalu odbył się po raz pierwszy 50 lat temu w 1976 roku. Złoto wywalczyła wtedy Stal Gorzów na czele z legendą polskiego żużla – Edwardem Jancarzem.

Natomiast w Wielką Sobotę na gdański tor bronić tytułu MPPK przyjechał inny wychowanek gorzowskiej Stali – Bartosz Zmarzlik. Sześciokrotny indywidulany mistrz świata tworzył drużynę z Martinem Vaculikiem oraz Kacprem Woryną, a więc nowymi zawodnikami Orlen Oil Motoru Lublin. Pomimo nowego składu to srebrni medaliści z poprzedniego sezonu PGE Ekstraligi byli największymi faworytami do zdobycia złota.

Najpoważniejsi rywale? W pierwszym gronie wymieniać było trzeba zawodników Bayersystem GKM-u Grudziądz – Michaela Jepsena Jensen, Wadima Tarasienkę oraz Maksyma Drabika – którzy w ubiegłorocznych MPPK zajęli drugie miejsce. Naszpikowana gwiazdami przyjechała także drużyna z Torunia. W składzie „Aniołów” mogliśmy zobaczyć indywidualnego mistrza Europy Patryka Dudka, Emila Sajfutdinowa oraz Mikkela Michelsena. Do Gdańska zawitał także indywidualny wicemistrz świata Brady Kurtz, jednak z powodu choroby ani razu nie pojawił się na torze. Wrocławian reprezentowali Artiom Łaguta oraz Maciej Janowski.

Z kolei w zespole mistrza Metalkas 2. Ekstraligi znaleźli się Piotr Pawlicki, Ben Cook oraz Janusz Kołodziej. Co ciekawe w ostatnich MPPK rozgrywanych w Gdańsku w 2020 roku z triumfu cieszyła się właśnie Fogo Unia Leszno. Wygraną doskonale pamięta Piotr Pawlicki, który wraz z Dominikiem Kuberą zdominował tamte zawody. Na Zawodników 1 zameldowali się także żużlowcy Krono-Plast Włókniarza Częstochowa w składzie: Rohan Tungate, Jakub Miśkowiak i Franciszek Karczewski. Stawkę uzupełnili gospodarze tegorocznych mistrzostw – Zdunek Wybrzeże Gdańsk. Jedyni reprezentanci Krajowej Ligi Żużlowej z pewnością na wygraną nie liczyli. Krystian Pieszczek, Tim Sorensen oraz Miłosz Wysocki – jako kompletni outsiderzy tych zawodów mogli powalczyć, ale udział w MPPK z pewnością był dla nich bardziej okazją na ściganie się z najlepszymi żużlowcami świata, a nie realną walką o medale. 

Już od pierwszego biegu widać było, że ekipa Orlen Oil Motoru Lublin faworytem nie była tylko na papierze, ale również na torze w prawdziwym ściganiu. Wygrana w pierwszym biegu 5:1 z drużyną z Grudziądza była kluczowa w końcowej klasyfikacji, tak samo jak cała pierwsza seria startów. Tor w Gdańsku bardzo szybko, jednak przypomniał o swojej charakterystyce. Niestety kluczowy jest tutaj start, a o wyprzedzanie na dystansie lub efektowną walkę do samego końca biegu jest bardzo trudno. Nie pomogła nawet gwiazdorska obsada zawodów. Efektowne mijanki można było zliczyć na palcach jednej ręki.

To, co jednak od początku rzucało się w oczy to świetna i waleczna postawa gospodarzy. Pomimo przegranej 1:5 w pierwszym biegu z Grudziądzanami, podopieczni Lecha Kędziory w następnym starcie zremisowali 3:3 z Torunianami, obecnymi mistrzami PGE Ekstraligi. Następnie udało się powtórzyć ten wynik z drużyną z Leszna i Częstochowy. Godna podziwu postawa na torze zaowocowała w końcowej klasyfikacji. Zdunek Wybrzeże Gdańsk skazywane na porażkę, zawody zakończyło na przedostatnim miejscu, zdobywając 15 punktów. Przypomnijmy, że Gdańszczanie na co dzień występują w Krajowej Lidze Żużlowej, czyli dwa poziomy niżej niż wszystkie drużyny uczestniczące w tegorocznych MPPK. Natomiast ostatnie miejsce przypadło zespołowi z Częstochowy, który uzbierał dziś zaledwie 11 punktów. Zawody w Gdańsku z pewnością nie były priorytetem. Włókniarz ma za sobą burzliwą zimę ze zmianą właścicielską w tle, dlatego jako główny faworyt do spadku wszystkie siły skierowane zostały na uniknięcie degradacji z PGE Ekstraligi.

Piąte miejsce zajęła PRES Grupa Deweloperska Toruń. Pomimo że drużyna prowadzona przez Piotra Barona zebrała 18 punktów, a do podium zabrakło jedynie jednego „oczka” to dziś na torze w Gdańsku Torunianiom zabrakło błysku, a także przede wszystkim prędkości. Nie pomógł nawet Emil Sajfutdinow, który zastępował słabo dysponowanego dziś Patryka Dudka.

O to, kto stanie na najniższym stopniu podium rozstrzygać miał dodatkowy wyścig 1vs1 pomiędzy Artiomem Łagutą (Betard Sparta Wrocław), a Piotrem Pawlickim (Fogo Unia Leszno). Obie drużyny po 6 startach uzbierały na swoim koncie po 19 punktów. Niestety triumfator MPPK z 2020 roku upadł na starcie, został wykluczony i to Wrocławianie mogli cieszyć się z brązowego medalu.

Drugie miejsce przypadło podopiecznym Roberta Kościechy. Grudziądzanie zdobyli aż 21 punktów, jednak o końcowej klasyfikacji zaważył pierwszy bieg zawodów, gdzie „Gołębie” przegrały aż 1:5 z Motorem Lublin. Obyło się bez niespodzianki i złoto po raz piąty z rzędu powędrowało do ekipy z Lubelszczyzny. Zawodnicy trenera Macieja Kuciapy byli zdecydowanie najlepszym zespołem zawodów gromadząc na swoim koncie 23 punkty. Trzeba jednak oddać cesarzowi co cesarskie. „Koziołki” miały w swoim składzie Bartosza Zmarzlika, który dzisiaj zdobywając 15 punktów, z jednym bonusem zaliczył najlepszy indywidualny występ wśród wszystkich startujących zawodników.

Klasyfikacja końcowa:

Orlen Oil Motor Lublin (23 punkty)

Bartosz Zmarzlik (2*,2,3,2,3,3) 15+1

Martin Vaculik (3,0,2*,0,2*,1) 8+2

Kacper Woryna

Bayersystem GKM Grudziądz (21 punktów)

Michael Jepsen Jensen (0,2*,3,2*,2,3) 12+2

Wadim Tarasienko (1,3,0,3,0,2*) 9+1

Maksym Drabik

Betard Sparta Wrocław (19 punktów)

Artiom Łaguta (3,1,2,2,3,2) 13

Maciej Janowski (1,3,1*,0,1,0) 6+1

Brady Kurtz

Fogo Unia Leszno (19 punktów)

Piotr Pawlicki (2,2,3,1,3,1) 12

Ben Cook (0,0,0,3,1,3) 7

Janusz Kołodziej

PRES Grupa Deweloperska Toruń (18 punktów)

Patryk Dudek (1,0,2*) 3+1

Mikkel Michelsen (3,3,0,3,1) 10

Emil Sajfutdinow (1,1,0,3) 5

Zdunek Wybrzeże Gdańsk (15 punktów)

Krystian Pieszczek (0,2,2,1,0) 5 punktów

Tim Sorensen (1,1*,1*,3,2,2) 10+2

Miłosz Wysocki (0)

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa (11 punktów)

Rohan Tungate (0,1,1,2,1,d) 5

Jakub Miśkowiak (2,3,0,0,0,1) 6

Franciszek Karczewski

autor: Bartosz Biernacki